Wiadomości

Dr hab. Arkadiusz Karwacki, prof. UMK [fot. Marcin Kruk]

Dr hab. Arkadiusz Karwacki, prof. UMK

fot. Marcin Kruk

Pamiętniki z czasów koronawirusa

2020-04-07

Z dr. hab. Arkadiuszem Karwackim, prof. UMK, toruńskim koordynatorem projektu „Życie codzienne w czasach koronawirusa – konkurs na pamiętniki” rozmawia Ewa Walusiak-Bednarek.

Nigdy wcześniej tak wyraźnie nauka nie angażowała się w życie społeczeństw i jednostek. Niemal od początku pandemii polskie uczelnie podejmują rozmaite działania, których celem jest zmniejszenie rozmiarów skutków rozprzestrzeniania się wirusa Sars-CoV-2. Szkoły wyższe otwierają laboratoria do testów na obecność koronawirusa, drukują przyłbice 3D dla personelu medycznego, udostępniają swoje pomieszczenia na kwarantanny i miejsca odpoczynku dla służb zdrowia, proponują zdalną pomoc terapeutyczną, wreszcie – w trybie ekstrapilnym podejmują badania nad istotą koronawirusa. Rektor UMK zadeklarował uruchomienie środków własnych uczelni na przeprowadzenie dwóch projektów badawczych w Collegium Medicum, których celem jest z jednej strony złagodzenie choroby, z drugiej – minimalizacja ryzyka zakażenia. Te przykładowe działania mają charakter ratunkowy, czy też pomocowy. Z drugiej strony bardzo szybko pojawiły się też inicjatywy naukowej analizy sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy. 30 marca Narodowe Centrum Nauki ogłosiło konkurs „Szybka ścieżka dostępu do funduszy na badania nad COVID-19” skierowany do badaczy, którzy mogą poszerzyć wiedzę o koronawirusie, ale także – na temat psychologicznych i społecznych skutków pandemii. Wcześniej – w porozumieniu z Instytutem Gospodarstwa Społecznego Szkoły Głównej Handlowej ogłosiliście otwarty dla wszystkich konkurs na pamiętniki z czasów pandemii. Jaka jest Wasza motywacja do podjęcia prac nad tym projektem?

– Nasza motywacja była dość prosta, choć oparta na kilku przesłankach. Po pierwsze jesteśmy uczestnikami niezwykłej sytuacji, ze skutkami, z całą pewnością ogromnymi, dla życia społecznego Polaków. Oczywiście nie tylko, ale to właśnie na doświadczeniach naszych rodaków koncentrujemy się w naszym projekcie. Ostatnie tygodnie zmieniły nasze okrzepłe style życia. Musimy poradzić sobie z wieloma wyzwaniami, które koronawirus przed nami postawił; przede wszystkim z ograniczeniem kontaktów międzyludzkich w „realu”, ograniczeniem poruszania się, brakiem możliwości zaspokajania wielu potrzeb, które zwyczajowo zaspokajamy poza domem, koniecznością wykonywania pracy zdalnej lub kontynuowaniem pracy poza domem w warunkach zwiększonego ryzyka, zwiększonym czasem spędzanym razem z rodziną, do czego zazwyczaj nie przywykliśmy, koniecznością ustrukturyzowania na nowo swojej codziennej aktywności (zbudowania nowego porządku często w warunkach niemal pełnej izolacji od otoczenia), wyzwaniem godzenia pracy z opieką nad dziećmi i ich edukacją on-line, a do tego z powszechną niepewnością o przyszłość zarówno w odniesieniu do zdrowia i życia nas samych i naszych bliskich, jak i do naszego dalszego zatrudnienia, sytuacji socjalnej, środków do życia czy wysokości wynagrodzenia. Niepewność dotyczy więc naszej sytuacji społecznej i gospodarczej w niezdefiniowanej przyszłości. Dochodzą do tego być może rozterki dotyczące przyszłych stosunków międzynarodowych. Dla socjologów-obywateli to równie trudny czas, jak dla każdego innego człowieka. Ale dla socjologów-badaczy to fascynujące procesy, które wyzwalają już dzisiaj różne reakcje, rodzą nowe postawy społeczne, potencjalnie mogą zmieniać systemy wartości, stymulują różne podejścia do stanowionych formalnie norm społecznych i jednocześnie są podstawą tworzenia norm własnych, wpływają na stosunki międzyludzkie (tak w ramach kontaktów bezpośrednich, jak i w odniesieniu do postaw innych manifestowanych w mediach, za oknem). Za moment – po okresie adaptowania się do nowych warunków – możemy funkcjonować jako społeczeństwo wyraźnie inaczej. Wcale to nie musi przy tym wynikać z przekonania, chęci zmiany wyrosłej na gruncie przemyśleń w aktualnych warunkach zamknięcia, ale może to być porządek oparty na zdestabilizowanym rynku pracy, ograniczonych możliwościach finansowych, zmniejszonym zakresie wsparcia socjalnego ze strony państwa i wreszcie nowych formach zaufania w stosunkach międzyludzkich. Jak tu nie próbować zbierać doświadczeń Polaków w czasie, w którym tak drastycznie zmieniają się nasze codzienne praktyki społeczne?

Wracając do naszych motywacji. Po drugie – mamy znakomite doświadczenia współpracy z badaczami z Instytutu Gospodarstwa Społecznego Szkoły Głównej Handlowej i to oni zainicjowali naszą współpracę w tym przedsięwzięciu. Co ciekawe zaproszenie do wspólnej inicjatywy badawczej spłynęło do mnie kilka godzin przed tym, jak moi współpracownicy zwrócili się z inicjatywą podjęcia tego tematu. A zatem nagle zmysł badawczy połączył nas wszystkich. Po trzecie wreszcie – nasz ostatni, wspólny projekt badawczy z badaczami z IGS SGH realizowaliśmy właśnie w oparciu o metodę pamiętnikarską. Ogłaszanie konkursów i zbieranie pamiętników przedstawicieli różnych kategorii społecznych to wizytówka IGS od 20-lecia międzywojennego. Nasz zespół wzbogacił ekonomistów i polityków społecznych z SGH o analizy socjologiczne, co mieliśmy okazję świetnie wykorzystać w naszych studiach nad bezrobociem we współczesnej Polsce (analiza pamiętników i studia terenowe). W sytuacji aktualnie doświadczanej pandemii wybór był zatem dla nas naturalny – konkurs pamiętnikarski.

– Interesują Was pamiętniki „zwykłych” ludzi, a nie wybitnych osobowości. Jednak niezależnie od tego wydaje się, że ta forma pisarska jest zawsze swoistą kreacją samego siebie. Jaką wartość naukową dla socjologa ma pamiętnik? Dlaczego nie wybraliście tradycyjnych ankiet?

– Pamiętnik czy dziennik zawsze jest formą kreacji siebie, jest to rzeczywistość przetworzona przez subiektywny ogląd zdarzeń, przez własne reakcje emocjonalne, sposoby postrzegania tego, co nas dotyka i otacza. Ale nas socjologów interesuje właśnie człowiek z jego postawami, wartościami, aspiracjami, z jego wizją rzeczywistości. A gdy możemy zderzyć te jednostkowe perspektywy z wieloma innymi, to mogą rysować się pewne właściwości osób, o konkretnych cechach społeczno-demograficznych. Nawet pytając o wystandaryzowane kwestie w badaniach ankietowych, mamy świadomość, że nie wszystkie odpowiedzi są zgodne z faktami (tu też jest miejsce na kreację siebie poprzez wybór konkretnych odpowiedzi w pytaniach zamkniętych). Jednocześnie trzeba mieć świadomość, że badania oparte na standaryzowanych narzędziach, realizowane na reprezentatywnych próbach pozwalają zbierać opinie, informacje o podstawowych cechach badanych, ale nie mają potencjału do pogłębionych eksploracji „świata społecznego” współtworzonego przez osoby, których doświadczenia nas interesują. Dzięki studiom z wykorzystaniem metodologii badań jakościowych, uzyskujemy obraz ich doświadczania życia, uzyskujemy rys codzienności tych osób, motywacje stojące za konkretnymi aktywnościami. Jak wskazywał przed laty klasyk polskiej myśli socjologicznej Florian Znaniecki w książce „Młode pokolenie chłopów. Procesy i zagadnienia kształtowania się warstwy chłopskiej w Polsce”: „żywy kontakt badacza z badanym jest nieodzownym warunkiem socjologicznego poznania procesów współczesnych. Badacz musi się postawić w sytuacjach społecznych, w jakich żyje i działa badany; jego oczami musi te sytuacje objąć, jego problemy odczuwać i rozumieć. Inaczej nie będzie w stanie rozumieć najważniejszej dziedziny życia zbiorowego: źródeł aktywności i źródeł ruchów społecznych i zmienności form społecznych”. Pamiętniki dają nam taką możliwość zanurzenia w „świecie przeżywanym” osób, które pamiętniki piszą. Wartość naszego materiału wzrasta w momencie, kiedy rośnie liczba pamiętników, które możemy poddać analizom. Wówczas mamy szansę na „zderzanie” tych doświadczeń ze sobą, odkrywanie podobieństw doświadczeń ludzi o konkretnych cechach, ale i jednocześnie wielowymiarowości tych doświadczeń. Pamiętniki, dzienniki, wpisy na blogach to dla socjologów fascynujące zapisy jednostkowych doświadczeń (podobnie jak np. listy). A czy w pamiętniku znajdziemy inną osobę, bardziej „wykreowaną” niż taka, jaką jest ona w rzeczywistości? Nawet jeśli w pewnym stopniu tak będzie, to nie zmniejsza to wartości materiału. I takie celowe lub pozacelowe kreacje można wypreparować, także w odniesieniu do sytuacji innych o podobnych cechach, szukając konstruktów, jakie tworzymy w relacji do innych a poprzez swoje zachowania. Ale jednocześnie takie potencjalne „kolorowanie” rzeczywistości też może być przedmiotem analiz. Nas, socjologów interesuje człowiek, nakładający różne maski społeczne. Pamiętniki pisane w warunkach pandemii pokażą ludzi z tymi maskami, takich, jakich spotykamy w realnym życiu, z takimi, jakie sami nakładamy w kontaktach z bliższymi i dalszymi.

Pamiętniki można nadsyłać do 30 czerwca. Za wcześnie rzecz jasna na wyniki Waszych analiz. Jesteś jednak doświadczonym badaczem jakości życia. Chciałabym Cię poprosić o wstępną diagnozę dotyczącą jakości życia w czasie pandemii. Niezwykłość, czy wręcz absurdalność tej sytuacji polega na jej dwuznacznym wymiarze. Z jednej strony mamy prawdziwe tragedie; śmierć wielu osób, ograniczenie praw obywatelskich, codzienny strach. Z drugiej – to „zatrzymanie” świata namacalnie (i boleśnie) zmusza nas do refleksji o tym, co z tym światem zrobiliśmy. Widzimy, że można mniej kupować, mniej wydawać, okazuje się, że wielu rzeczy nie potrzebujemy. Musimy wreszcie zredefiniować nasze związki, uważniej towarzyszyć naszym dzieciom…

W odniesieniu do naszego stylu życia, relacji i praktyk społecznych to rzeczywiście pod wieloma względami czas niezwykły. Obawy, lęki, strachy, refleksje i odkrycia lub ugruntowania w innych praktykach niż konsumpcyjno-zawodowa gonitwa łączą się z niezgodą na zmiany w zwyczajowych zachowaniach, bagatelizowanie zagrożenia (w imię zasady: do momentu, kiedy nie umrze mi ktoś bliski, nie wierzę w śmierć). Każdy kolejny dzień ujawnia różne nasze cechy, postawy i zderza „nas sprzed” z „nami w trakcie” pandemii. Nic nie dzieje się bez przyczyny, nasze reakcje są gruntownie osadzone w wartościach, postawach, normach wyznawanych i praktykowanych na co dzień, a jednocześnie kształtowanych przez nas i w nas przez wiele lat. Niewątpliwie jedni z nas ze zdumieniem i irytacją „odkrywają się” w związkach, w relacjach rodzinnych, inni zaś w miarę harmonijnie współistnieją, w oparciu o głęboką znajomość siebie i stabilne, świadome relacje. Jedni bez trwogi znoszą fakt, że ich poczucie siebie i własnej wartości zostało zamknięte w czterech ścianach – znają bowiem swoje silne i słabe strony i dobrze im ze sobą, inni z kolei intensywnie cierpią, ze względu na nagłe pozbawienie społecznych luster, w których każdego dnia można znajdować "życiodajną" odpowiedź na pytanie: jaka jest moja wartość? Dla części z nas czas, który obecnie spędzamy w domach, jest szansą na wiele różnorodnych aktywności, inni zaś w poczuciu odrętwienia utknęli na kanapie przed telewizorem ze smartfonem w ręce (nie umiejąc inaczej „być w domu”). Jedni narzekają, krytykują, buntują się, drudzy zaś myślą o optymalizacji bezpieczeństwa i wartościowym wykorzystaniu czasu. Część z nas dotknęły już zwolnienia w miejscach pracy, inni intensywnie martwią się o dalsze zatrudnienie i przyszłą sytuację socjalną, kolejni zaś cieszą się z zatrudnienia w instytucjach gwarantujących na razie wypłatę na koncie. Wreszcie są i tacy, którzy próbują wyprzedzić czas i planują, gdzie będzie dla nich przestrzeń na realizację zawodową po pandemii. Koronawirus powiedział „sprawdzam” – a my zareagowaliśmy zgodnie z "oprogramowaniem na siebie" pisanym każdego dnia w przeszłości, czyli przed tym epidemiologicznym testem (a jest to test dla każdego – nie ma wyjątków i ograniczeń w dostępności). Co będzie później? Czy odkrycia innego stosunku do bliskich, konsumpcji, siebie samego staną się elementem gruntownej zmiany społecznej? Jeśli tak, to tylko częściowo i w wyniku potencjalnego zubożenia w warunkach kryzysu gospodarczego lub utrzymujących się obaw o nasze bezpieczeństwo we wzajemnych kontaktach. Pojawi się zapewne większa świadomość higieniczna, także związana z profilaktyką chorób od-wirusowych. Te wydarzenia mogą ugruntować w części z nas większą powściągliwość w zakresie ponoszonych wydatków i będą dowodem na nieprzewidywalność zdarzeń, a przez to niepewność w zakresie czynionych planów. Ale wielu z nas wróci do nawyków, które kształtowały się dłużej niż trwa pandemia. Po okresie izolacji będzie można odreagować i przywracać „normalność” (a precyzyjniej: naszą zwyczajowość) – o ile będziemy mieć pracę i niezbędne środki do życia. Niby 21 dni wystarczy by zmieniać nawyki, ale nawet kilka miesięcy izolacji nie zmieni radykalnie upowszechnionych procesów (i dążeń) konstruowania siebie (własnej wartości) przez konsumpcję, posiadanie, podporządkowywanie, dominowanie, równanie do innych. Materialne atrybuty statusu nie znikną razem z koronawirusem (a one też mutują). Jednak dla części z nas będzie to kolejny krok do przodu w zmianie, którą już próbowaliśmy rozwijać, opierając się "powszechnym" trendom konsumpcyjnej gonitwy. Może to ugruntuje słuszność drogi, którą część z nas chce iść (w nurtach slow, zero waste, minimalizmu, uważności, zorientowania na relacje, w oparciu o świadomość ekologiczną, z uwolnieniem od zewnątrzsterowności oraz uzależnienia od karmienia ego kolejnymi zdobyczami, sukcesami, awansami, zakupami etc.). Wielu z nas pozostanie takimi samymi, ale część z nas będzie się dalej zmieniać. I tych drugich może być trochę więcej.

Dr hab. Arkadiusz Karwacki, prof. UMK – socjolog, profesor w Instytucie Socjologii UMK w Toruniu, kierownik katedry Badania Jakości Życia i Socjologii Stosowanej w Instytucie Socjologii UMK, specjalista w zakresie badań jakości życia, problemów społecznych oraz współczesnej polityki społecznej. Z pasją angażuje się w projekty, które mają potencjał innowacyjnego wpływania na zmiany instytucjonalne i poprawę jakości życia różnych grup i kategorii społecznych. Przewodniczący Rady Fundacji CBOS, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Polityki Społecznej.