Profesor Andrzej Tomczak
Jan Paweł II o uniwersytetach

Istnieje bardzo dużo wypowiedzi Jana Pawła II o uniwersytetach. Wynika
to, jak sądzę, z uwagi na znaczenie przypisywane przez Niego instytucji
uniwersytetu w procesie - jak się kiedyś wyraził - "dźwigania społeczeństw
wzwyż". Te wypowiedzi maja rozmaity charakter. Od formułowanych ze stanowiska
urzędu i kierowanych do uczelni katolickich konstytucji apostolskich, poprzez
- najczęściej - przemówienia do środowisk uniwersyteckich wygłaszane podczas
rozlicznych podróży, po fragmenty homilii. Te ostatnie wygłaszane podczas
mszy św. odprawianych u św. Piotra w październiku każdego roku na rozpoczęcie
roku akademickiego oraz w grudniu dla środowisk rzymskich uczelni.
Wielokrotnie też Jan Paweł II wyrażał wdzięczność dla uniwersytetów,
które uczestniczyły w Jego własnej formacji. Najdobitniej uczynił to w
1997 r. w Krakowie u św. Anny, kiedy m.in. mówił: "... pamięć tego czym
jest uniwersytet - Alma Mater - noszę w sobie wciąż żywą. Nie tylko pamięć,
ale poczucie długu, który należy spłacać całym życiem". Dawał też często
wyraz swego stosunku uczuciowego do instytucji uniwersytetu. W przemówieniu
w siedzibie UNESCO w Paryżu 2 kwietnia 1980 r. tak się wyraził: "Uniwersytety
... są to miejsca, o których trudno mówić bez głębszego wzruszenia..."
A w 1982 r. na uniwersytecie w Padwie: "Wejście do uniwersytetu jakiegokolwiek
napawa wzruszeniem tego, kto znaczenie miejsca, którego próg przekracza,
rozumie".
Ta wysoka ocena rangi uniwersytetów jest niewątpliwie następstwem doceniania
ważności funkcji, jakie te uczelnie spełniają. Ojciec Święty zdaje się
tu stawiać na równi badania naukowe oraz kształcenie i wychowanie młodzieży.
W 1980 r. mówił do środowiska uniwersyteckiego w Kinshasie: "Nie ma prawdziwego
ducha uniwersyteckiego tam, gdzie nie ma natchnionej głęboką miłością prawdy
- radości poszukiwania i poznania. To poszukiwanie prawdy nadaje wielkość
wiedzy naukowej.." Dostrzega rodzące się napięcia pomiędzy postępującą
specjalizacją rozmaitych dyscyplin naukowych a ideą uniwersalności wiedzy
i wzywa do ich przezwyciężania. W 1982 r. na uniwersytecie w Bolonii mówił:
"Cechą charakterystyczną uniwersytetu w odróżnieniu od innych ośrodków
studiów i badań jest właśnie uprawianie poznania uniwersalnego, co nie
oznacza, by miał on obejmować pełen wachlarz wszystkich dyscyplin, lecz
raczej, że na uniwersytecie każda nauka winna być uprawiana w duchu uniwersalności,
to jest ze świadomością, że każda z nich, choć odmienna, jest tak związana
z pozostałymi, że nie da nauczać się jej poza kontekstem - przynajmniej
w sferze intensjonalnej - wszystkich pozostałych. Zamknięcie się oznacza
- wcześniej czy później - skazanie się na jałowość, oznacza ryzyko wzięcia
za normę całkowitej prawdy jednej tylko z metod analizy i szczegółowego
ujmowania wycinka rzeczywistości". I w tym miejscu przypomniał myśl wyrażoną
już wcześniej w Kolonii: "Każda z nauk, łącznie z filozofią i teologią,
pozostaje pewną próbą ograniczoną, zdolną dostrzec złożoną jedność prawdy
wyłącznie w różności, to znaczy w splocie różnych gałęzi wiedzy, otwartych
i wzajemnie się uzupełniających". I dalej określił warunki realizowania
zgłoszonych postulatów: "Tak żywe i wnikliwe czujne wcielanie ideału uniwersalności
w poznaniu może być realizowane tylko na takim uniwersytecie, który będzie
wspólnotą poszukiwań, miejscem spotkania i duchowej konfrontacji prowadzonej
w pokorze i z odwagą, miejscem, gdzie ludzie miłujący wiedzę uczą się wzajemnego
szacunku i konsultacji tworząc klimat kulturalny i ludzki..." Dążenie do
uniwersalności jako cechę badań na uniwersytecie rozpatrywał Jan Paweł
II później jeszcze wielokrotnie. Zawsze też przypominał, że uczeni winni
pamiętać o jednym szczególnie, że "cel wiedzy nie zawiera się w niej samej,
gdyż pozostaje ona w służbie człowieka". Stąd wynikają wymagania etyczne
wobec uczonych. Problematykę tę rozwijał szerzej także do ludzi nauki spoza
środowisk uniwersyteckich.
W wielu przemówieniach Jan Paweł II podkreślał również, że nauka winna
uwzględniać całościową wizję człowieka, także w jego wymiarze duchowym.
W 1982 r. w Bolonii ujął to tak: "Interpretacja nauki i kultury, która
by rozmyślnie lekceważyła czy wręcz pogardliwie traktowała duchową istotę
człowieka ... nie może zaspokoić najgłębszych i autentycznych potrzeb człowieka.
Wyklucza się ona sama z królestwa wiedzy, to jest "z mądrości", która jest
smakiem poznania, dojrzałością ducha, tchnieniem prawdziwej wolności, praktyką
właściwej miary i powściągliwości. Pomimo koniecznych specjalizacji uniwersytet
będzie mógł wypełniać swą istotną rolę w społeczeństwie jedynie wtedy,
kiedy mu się uda sharmonizować tę rolę z pewnym krytycznym dystansem wobec
systemu stosunków z ideologiami przejściowymi... Obrona swobody obszaru
kultury jest jedną z ważniejszych oznak dojrzałości społeczeństwa, ale
też sama wspólnota uniwersytecka powinna ujawnić w sposób przekonywujący
konieczność owej wolności, ukazując piękno humanizmu integralnego, który
zawsze inspirował ideały uniwersytetu...".
Drugim "warsztatem pracy" uniwersytetu jest nauczanie. Ma ono dostarczyć
fachowców potrzebnych społeczeństwu. Ale - jak powiedział u św. Anny w
Krakowie w 1997 r. chodzi nie tylko o formowanie "ludzi kompetentnych w
swej specjalizacji (czasem wąskiej), bogatych w encyklopedyczną wiedzę,
ale nade wszystko w autentyczną mądrość". Nawiązał tu do myśli wypowiedzianej
już u progu swego pontyfikatu w 1979 r. do delegacji KUL-u w Częstochowie,
że "zadaniem uniwersytetu jest także uczyć, ale w gruncie rzeczy jest on
po to, żeby człowiek, który do niego przychodzi nauczył się sam myśleć".
Uniwersytety winny też pamiętać o potrzebie rozwoju duchowego młodzieży.
Formacja młodego pokolenia ma zmierzać do kształtowania pełni ludzkiej
osobowości. W związku z tym podkreślał wagę studiów filozoficznych, a także
cieszył się z obecności na uniwersytetach studiów teologicznych. Dał temu
wyraz m.in. w liście do biskupa Nosola napisanym z okazji powstania uniwersytetu
w Opolu w 1994 r. Podobnie rok wcześniej na uniwersytecie w Rydze wyraził
radość, że obok wydziału teologii protestanckiej będzie też teologia katolicka.
"Jakaż to (będzie) wyjątkowa okazja do kontaktu i dialogu" powiedział wówczas.
Zwracał uwagę na znaczenie wzorców osobowych w wychowaniu i nauczaniu
uniwersyteckim. O "zapotrzebowaniu na wzorce osobowe, to znaczy na profesorów,
którzy staliby się dla nich (studentów) prawdziwymi mistrzami i przewodnikami"
mówił do rektorów polskich uczelni w 1996 r. i dodawał: "Być członkiem
społeczności uniwersyteckiej (to) zobowiązuje". Jan Paweł II dostrzega
trudności, jakie w ostatnich czasach w relacjach profesor-student przyniosła
masowość nauczania, relacje te jednak uznaje ciągle za bardzo istotne.
"Spotkanie ludzkie jest nieodzowne dla kształtowania osobowości, a zatem
jest nieodzowne po to, ażeby uniwersytet mógł nadal wypełniać swe posłannictwo
wychowawcze. Doświadczenie uczy, jak ważne są postacie prawdziwych mistrzów"
- powiedział w Bolonii w 1982 r.
Jaki zaś zespół wartości ma kierować wychowaniem uniwersyteckich? Tam
gdzie Jan Paweł II przemawiał do profesorów uczelni katolickich wprost
wskazywał na wartości zawarte w chrześcijaństwie i na nauczaniu Kościoła.
Nieco inaczej rzecz ujmował na uniwersytetach niekatolickich. W Upsali
w 1989 r. wymienił szereg wartości, których dopracowała się cywilizacja
europejska i dodał: "Uniwersytety powinny być tym szczególnym miejscem,
gdzie owe przekonania, sięgające korzeniami świata Greków i Rzymian a wzbogacone
i rozbudowane przez judaistyczną oraz chrześcijańską tradycję - nabierają
ciepła i światła.
Podkreślając w różnych aspektach uniwersalność uniwersytetów Ojciec
Święty zwraca jednocześnie uwagę, że każda z uczelni tkwi korzeniami we
własnym kraju, w jego konkretnej rzeczywistości. "Wspólnota uniwersytecka
będzie musiała ... w sposób odpowiedzialny - mówił w Bolonii w 1982 r.
- wyczuć oczekiwania otaczającego ją społeczeństwa; minęły bowiem czasy,
w których można było wyobrazić sobie uniwersytet jako niemal zamkniętą
w sobie społeczność". A w Kinshasie w 1980 r.: "Idea uniwersytetu uniwersalna
ex definitione nie oznacza, że mieści się on w jakikolwiek sposób poza
realiami kraju, w którym został założony".
Niekiedy Jan Paweł II sam podpowiadał, w jakim kierunku konkretny uniwersytet
i w konkretnym czasie winien działać dla własnego społeczeństwa. W Lublinie
na KUL-u w 1987 r., a więc jeszcze przed przewrotem ustrojowym w Polsce,
stwierdził, że społeczeństwo polskie oczekuje od swych uniwersytetów ugruntowania
własnej podmiotowości. A w orędziu do środowiska uniwersyteckiego w Gwatemali
i krajów sąsiednich w 1983 r. przypomniał: "Uniwersytet dysponuje ogromną
siłą moralną, by występować w obronie sprawiedliwości i prawa" - niewątpliwie
nawiązując do sytuacji panującej w krajach Ameryki Środkowej.
Rolę jaką uniwersytet spełnia w każdym społeczeństwie niezależnie od
jakiegoś momentu dziejowego określił w Dżakarcie w 1989 r. tak: "Uniwersytety
stanowią ... ważną część tego wielkiego systemu złożonego z osób, instytucji
i tradycji, w którym nowe idee są formułowane, weryfikowane i przedstawiane
całemu społeczeństwu. Badania, dyskusje i nauczanie prowadzone na uniwersytecie
wywierają głęboki wpływ, sięgający daleko poza środowisko akademickie.
Ten ogromny choć niewidoczny wpływ uniwersytetów czyni je potężną siła
w łonie społeczeństwa".
Starałem się przedstawić poglądy Jana Pawła II na uniwersytety ich zadania
i rolę. Jest to z konieczności pewien wybór z bardzo bogatego Jego nauczania
na ten temat; zmierzałem do uchwycenia przynajmniej niektórych głównych
myśli. Ojciec Święty zwykł niekiedy wplatać w swe przemówienia do środowisk
uniwersyteckich wezwania skierowane wprost do uczonych. Chciałbym zakończyć
swe wystąpienie przywołaniem dwóch takich apeli: jeden dotyczy sfery badań
naukowych, drugi sfery nauczania i wychowania.
W 1980 r. w Kolonii mówił tak: "... proszę, abyście w Waszym dążeniu
do naukowego poznania mieli zawsze przed oczyma ostateczny cel Waszej pracy
to jest człowieka. Polecam wam przy tym przede wszystkim cnotę męstwa,
która pozwoli bronić nauki w świecie wątpiącym, dalekim od prawdy i poszukującym
sensu, a także cnotę pokory, w której uznajemy skończoność naszego rozumu
wobec przewyższającej go Prawdy". A w 1980 r. do profesorów w Padwie: "Bez
względu na to, jaki jest przedmiot waszych zainteresowań i nauczania, z
powagą i entuzjazmem przyczyniajcie się do kształtowania ludzi rozmiłowanych
w prawdziwej kulturze i czystej wolności, zdolnych do wypowiadania osobistych
sądów w świetle prawdy, zaangażowanych w spełnianie tego wszystkiego, co
jest prawdziwe, dobre i słuszne".